piątek, 30 listopada 2012

"Golem XIV" - Stanisław Lem

....
      Oceny wasze są skutkiem ignorancji technologicznej. Skala trudności budowlanych jest w swojej rozpiętości rzeczywistej niedostrzegalna dla obserwatorów, ulokowanych wcześnie w czasie historycznym. Wy już wiecie, że trudniej zbudować samolot od parostatku, a rakietę fotonową od chemicznej, natomiast dla Ateńczyka starożytności, dla poddanych Karola Młota, dla myślicieli Francji andegaweńskiej te wszystkie wehikuły zlewałyby się w jedno — niedostępnością ich budowy. Dziecko nie wie, że trudniej jest zdjąć Księżyc z nieba niż obraz ze ściany! Dla dziecka — tak jak dla ignoranta — nie ma różnicy między gramofonem i GOLEMEM. Jeśli tedy zamierzam dowodzić, że Ewolucja z wczesnego mistrzostwa zabrnięcia w partactwo, niemniej będzie mowa o takim partactwie, które dla was wciąż jeszcze jest wirtuozerią nieosiągalną. Niczym ten, kto bez przyrządów i bez wiedzy stoi u podnóża góry, nie możecie ocenić właściwie wyżyn i nizin ewolucyjnego działania.
      Pomyliliście dwie zupełnie różne rzeczy, uznając stopień złożoności budowanego oraz jego stopień doskonałości za cechy nierozłączne. Glon macie za prostszy — a więc prymitywniejmy, a więc niższy od orła. Lecz ów glon wprowadza fotony Słońca w związki swego ciała, on obraca opad kosmicznej energii wprost w życie i będzie dlatego trwał po kres Słońca, on żywi się gwiazdą, a czym orzeł? Myszami, jako ich pasożyt, myszy zaś korzeniami roślin, więc lądowej odmiany glonu oceanicznego, i z takich piramid pasożytnictwa cała biosfera się składa, bo zieleń roślinna jest jej opoką życiową, więc na wszystkich poziomach tych hierarchii trwa ciągła zmiana gatunków, pożeraniem się równoważących, bo utraciły łączność z gwiazda, i sobą, a nie nią tuczy się wyższa złożoność organizmów, więc jeśli już koniecznie chcecie tu perfekcję czcić, podziw należy się biosferze: kod powołał ją, aby w niej cyrkulować i rozgałęziać się, skandowaniem na wszystkich jej piętrach, jako chwilowych rusztowaniach, wikłających się, lecz energią i użyciem jej coraz prymitywniejszych.
      Nie dowierzacie mi? A więc gdyby Ewolucja uprawiała postęp życia, nie kodu, to orzeł byłby już fotolotem, nie zaś mechanicznie trzepoczącym szybowcem, i żywe nie pełzałoby, nie kroczyło, nie żarło żywego, lecz niezależnością zdobytą wyszłoby poza glon i poza glob, wy jednak, z głębi swojej ignorancji, upatrujecie postęp w tym właśnie, że pradoskonałość została utracona, zgubiona podczas drogi wzwyż — wzwyż komplikacji, nie postępu. Toż potraficie sami rywalizować z Ewolucją, lecz tylko w regionie późnych jej tworów — budując czujniki wzrokowe, termiczne, akustyczne, naśladując mechanizmy lokomocji, płuca, serca, nerki — lecz gdzież wam do owładnięcia fotosyntezą lub trudniejszą jeszcze techniką języka sprawczego. Głupstwa, wyartykułowane w tym języku, imitujecie, czy to wam nie świta?
       Ten język, konstruktor w potencjach nieprześcigniony, stał się nie tylko napędzonym usterkami motorem Ewolucji, lecz i potrzaskiem.
....


 Fragment pochodzi z książki pt. "Golem XIV" S. Lema wydanej w 1981 roku przez Wydawnictwo Literackie.


Wielkość urojona...?


Golem jako wynik kreacji człowieka na podobieństwo kreacji boskiej, zgodnie z legendą miał być istotą pozbawioną własnej woli, rozumu i mowy. Tymczasem tytułowy GOLEM XIV odbiega od tego wizerunku zasadniczo, gdyż, owszem, stworzony został przez człowieka, ale rozumowaniem  człowieka przerósł o całą galaktykę.

Książka składa się z dwóch wykładów superkomputera, poprzedzonych wstępem i z zakończeniem autorstwa naukowców, którym dane było z Golemem - tym właśnie superkomputerem - obcować. Pierwszy wykład zawiera krytykę ewolucji i jej tworów, jako istot celowych i rozwijających się (czyt. osiągających kolejny poziom skomplikowania), podkreśla zaś zasadniczość transmisji kodu genetycznego. Drugi wykład dotyczy Rozumu, jego ewolucji i jego usytuowania wobec Bytu.

Jest to ewidentnie książka filozoficzna, bardzo poważne i jakże trudne rozważania na temat ewolucji, miejsca człowieka we wszechświecie, możliwości jego rozwoju, jego małości, na temat błędów popełnianych raz po raz, w wyniku czego człowiek, język, kultura, Rozum, wszechświat ewoluują w takim a nie innym kierunku. Jest to też pean na doskonałość technologii, jako jedynej rozsądnej drogi rozwoju (w przeciwieństwie do natury).

Trudno się czyta tę książkę, oj trudno. I nie chodzi bynajmniej o język, którym tytułowy Golem się posługuje, choć nie da się ukryć, że ci, których język naukowy nie przekonuje, nie będą lekturą pewnie zachwyceni. Chodzi raczej o ciężar smutku, jaki pozostaje po lekturze, bo prawda o człowieku może czasami bardzo zasmucić....



 
        Stanisław Lem urodził się 12 września 1921 roku we Lwowie, zmarł 27 marca 2006 roku w Krakowie. Czołowy przedstawiciel polskiego nurtu fantastyki naukowej. Rozpoczął studia medyczne we Lwowie, przerwała je jednak inwazja niemiecka w 1941 roku, wrócił na studia w 1944 roku. Za sztandarowe dzieła w dorobku pisarza uznaje się "Solaris" i "Powrót z gwiazd".
      "Golem XIV" składa się z przedmowy, dwóch wykładów GOLEMA XIV - maszyny cyfrowej obdarzonej sztuczną inteligencją znacznie przewyższającej ludzką - oraz zakończenia.





______________________________________________________________________
Książkę przeczytano w ramach wyzwań: 52 książki, Z literą w tle, Trójka e-pik, Z półki, Polacy nie gęsi

1 komentarz:

  1. Najlepsza ksiazka ever. Stawia pytania o sens bytu i na nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń