poniedziałek, 19 listopada 2012

"Śpiewak cygańskich romansów" - Federico Garcia Lorca



Kasyda mrocznych gołębic

Wśród gałęzi lauru
dwie mroczne gołębice.
Jedna była słońcem,
a druga księżycem.
„Sąsiadeczki”, zapytałem,
„gdzie mi grobu mego szukać?”
Rzekł mi księżyc: „W moim gardle”.
Rzekło słońce: „W moich piórach”.
Kulą ziemską opasany
szedłem drogą i widziałem
dwie orlice ośnieżone
i dzieweczkę nagą.
Dwie orlice były jedną,
a nikim była dzieweczka.
„Ptaszki białe”, zapytałem,
„gdzie mi grobu mego szukać?”
Rzekł mi księżyc: „W moim gardle”.
Rzekło słońce: „W moich piórach”.
Wśród gałęzi lauru
dwie nagie gołębice.
Jedną były obie,
obie były nikim.



Fragment pochodzi ze zbioru pt. "Śpiewak cygańskich romansów" F. Garcii Lorki w tłumaczeniu M. Rymkiewicza wydanego w 2011 roku przez Wydawnictwo Sic!




Wyborem wierszy z tego tomu i uzupełnieniem o kilka innych raczył nas Marek Rymkiewicz, książkę tłumacz opatrzył również kalendarium życia poety - to taki ukłon w stronę wielbicieli Lorki, jak mniemam.

Garcię Lorkę trzeba kochać. Nie jest to poezja łatwa, a zaryzykowałabym nawet stwierdzenie - ani przyjemna. Lorca to przedstawiciel nadrealizmu, znajomy Daliego i Bunuela. Czerpał jednak z tradycji arabskich i cygańskich. Jego poezja naładowana jest różnorodnymi porównaniami, metaforami, odniesieniami dla nas egzotycznymi, przez co trudno się ją czyta. I dlatego trzeba dać sobie chwilę i potem koniecznie, ale to koniecznie, trzeba sięgnąć po nią po raz kolejny.

Znaczna część tomiku to wiersze z Romancera cygańskiego wydanego w 1928 roku – najważniejszego, zdaje się, dzieła Lorki. Tematyka miłości, śmierci, honoru zakotwiczona jest tu w andaluzyjskiej tradycji i folklorze, i przybiera formę znanej dobrze w Hiszpanii romancy. A nad poematami unosi się, niczym widmo, niewypowiedziany początkowo strach o przyszłość, która stoi tuż za rogiem i która, co przeczuwa poeta, przybierze postać rzezi.

Trudno jest kogoś przekonać do takiej poezji, trudno kogoś od takiej poezji odwodzić. Odbiór poezji jest bardzo osobistą sprawą, to materia, którą trudno ubrać w jakieś sensowne słowa. Owszem, można próbować rozbierać wiersze na drobne, sprawdzać rymy, rytmy, szukać sensu itd., ale czy to na pewno jest konieczne? W końcu poezja oddziałuje na taką część w nas, do której nie zawsze warto wpuszczać słowa i od razu uruchamiać całą maszynerię myślenia, analizowania i interpretowania. Może to i ważne, może i potrzebne, dla mnie jednak Lorca to księżyc, to krew, to pośpiech, to wiatr, to piach, to śmierć.




Federico Garcia Lorca urodził się 5 czerwca 1898 roku, zginął 19 sierpnia 1936 roku. Poeta, dramaturg, malarz. Przedstawiciel nadrealistów i tzw. Pokolenia 27. Zabito go na początku hiszpańskiej wojny domowej, prawdopodobnie nie ze względu na lewicowe poglądy, a przez to, że jako zdeklarowany homoseksualista utrzymywał stosunki z bratem jednego ze swoich oprawców. Do jednych z najważniejszych dzieł Garcii Lorki należy „Romancero cygańskie” wydane w 1928 roku.




______________________________________________________________________
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:  52 książki, Z literą w tle, 100 książek wszech czasów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz