wtorek, 6 listopada 2012

"Tajlandia" - Haruki Murakami (fragm.)


....
Następnego dnia wcześnie rano pod hotel podjechał zamówiony elegancki samochód. Był to stary model mercedesa tak wypucowany, że lśnił jak brylant. Nie miał ani jednej plamki, był piękniejszy od nowego. Zdawał się nierzeczywisty, jakby był sennym marzeniem. Kierowcą a zarazem przewodnikiem był szczupły Taj. Musiał być po sześćdziesiątce. Miał na sobie śnieżnobiałą wykrochmaloną koszulę z krótkim rękawem, czarny jedwabny krawat oraz ciemne okulary przeciwsłoneczne. Był opalony i miał bardzo długą chudą szyję. Podszedł do Satsuki i zamiast uścisnąć jej dłoń na powitanie, złożył ręce przed sobą i pochylił głowę, jak było w zwyczaju w Japonii, w lekkim ukłonie.
– Nazywam się Nimit. Przez tydzień będę miał przyjemność towarzyszyć pani doktor.
Nie wiedziała, czy Nimit to jego imię, czy nazwisko. W każdym razie tak się nazywał. Mówił bardzo grzeczną zrozumiałą angielszczyzną. Jego akcent nie był ani znanym jej leniwym amerykańskim, ani pretensjonalnym modulowanym brytyjskim. A raczej prawie nie mogła dosłyszeć akcentu. Kiedyś zetknęła się już z taką angielszczyzną, ale nie mogła sobie przypomnieć gdzie.
– Bardzo mi miło – odpowiedziała.
Przejechali przez gorące, wulgarne, gwarne i zanieczyszczone centrum Bangkoku.  Były korki, ludzie wymyślali sobie, klaksony przecinały powietrze jak syreny sygnalizujące nalot. Do tego środkiem ulicy szły słonie. Nie jeden czy dwa, a wiele.
– Co właściwie słonie robią w mieście? – zapytała Nimita.
– Ludzie ze wsi sprowadzają do Bangkoku coraz więcej słoni – wyjaśnił uprzejmie. – Przedtem używali ich przy wyrębie lasów. Ale nie mogą się z tego utrzymać, więc sprowadzają je do miasta. Słonie pokazują sztuczki, a oni wyciągają pieniądze od zagranicznych turystów. W rezultacie wzrosła liczba słoni w mieście i są udręką dla mieszkańców. Zdarza się, że się czegoś przestraszą i zaczynają biec. Ostatnio zniszczyły w ten sposób wiele samochodów. Oczywiście policja próbuje utrzymać porządek, lecz nie mogą odebrać słoni właścicielom. I tak nie mieliby gdzie ich podziać, a poza tym karmienie kosztowałoby fortunę. Dlatego muszą je zostawić w spokoju. W końcu samochód wydostał się z miasta, wjechał na autostradę i ruszył prosto na północ. Nimit wyjął ze schowka taśmę, włożył do magnetofonu i włączył. Z głośników dobiegł cichy jazz. Melodia, którą Satsuki pamiętała z dawnych czasów.
– Czy mógłbyś podkręcić muzykę? – zapytała.
– Oczywiście – odparł Nimit i zrobił głośniej. Było to I Can’t Get Started. To samo wykonanie, którego kiedyś słuchała. – Howard McGhee na trąbce, Lester Young na saksofonie tenorowym – wyszeptała Satsuki do siebie. – Z koncertu z serii Jazz at the Philharmonic.
Nimit spojrzał na nią we wstecznym lusterku.
– Pani doktor świetnie zna się na jazzie! Lubi pani jazz?
....

Tekst pochodzi ze zbioru opowiadań H. Murakamiego pt. "Wszystkie boże dzieci tańczą" wydanego przez MUZA S.A. w 2007 roku.




Haruki Murakami urodził się w Kioto 12 stycznia 1949 roku. Studiował teatrologię w Tokio. Tam też prowadził przez kilka lat, wraz z żoną, klub jazzowy. Za jego najlepszą powieść uznaje się "Kronikę ptaka nakręcacza".  


"Wszystkie boże dzieci tańczą" to zbiór sześciu opowiadań połączonych motywem trzęsienia ziemi w Kobe, w których rzeczywistość przeplata się z fikcją, a bohaterowie rozmyślają nad śmiercią i własną drogą.

1 komentarz:

  1. Quantum Binary Signals

    Professional trading signals sent to your mobile phone daily.

    Start following our trades NOW and gain up to 270% per day.

    OdpowiedzUsuń