środa, 19 grudnia 2012

"Norwegian Wood" - Haruki Murakami



Naoko zastygła nieruchomo. Wyglądała jak jakieś małe zwierzątko zauroczone światłem księżyca. Padało pod takim kątem, że jej wargi zdawały się uwypuklone. Delikatne, bezbronne usta drżały leciutko w rytm uderzeń serca, a może w rytm uczuć, które je wypełniały. Zdawało się, że zwracając się do ciemności, szepcze jakieś bezgłośne słowa.

Przełknąłem ślinę, chcąc złagodzić suchość w ustach. W ciemnościach dźwięk wydał się strasznie głośny. Jakby na ten sygnał Naoko nagle wstała, podeszła bliżej z cichym szelestem materiału i uklękła na podłodze przy kanapie. Zajrzała mi głęboko w oczy. Patrzyłem w jej źrenice, lecz niczego nie wyrażały. Były nienaturalnie przejrzyste. Zdawało się nieomal, że można by dostrzec świat po ich drugiej stronie, lecz choć się wpatrywałem, niczego tam nie znalazłem. Choć jej twarz była zaledwie trzydzieści centymetrów od mojej, wydawała się oddalona o lata świetlne.
  Tekst pochodzi z książki pt. "Norwegian Wood" autorstwa H. Murakamiego wydanej w roku przez wydawnictwo

 "Norwegian Wood" to bardzo popularna powieść Murakamiego. Myślę, że umiejscowienie akcji w latach 60-tych ubiegłego wieku, w okresie demonstracji na uczelniach, Dzieci-Kwiatów, sprawiło, że książka jest łatwa do zaakceptowania na Zachodzie, nie tylko w Japonii. 

Książka opowiada historię miłosną, dość prostą w zasadzie, ale niezbyt szczęśliwą - otóż jest chłopak, Toru Watanabe, który studiuje w Tokio i podczas studiów poznaje dwie kobiety. Pierwszą z nich jest Naoko, dziewczyna jego najlepszego przyjaciela Kizukiego. Ta trójka jest nierozłączna, spotykają się często, znaleźli wspólny język. Jednak w którymś momencie ich znajomości Kizuki popełnia samobójstwo, a wydarzenie to na zawsze pozostawia piętno na Naoko, która już z natury jest osobą melancholijną. Poznajemy ją jako osobę bardzo wrażliwą, wręcz apatyczną. Potem dowiadujemy się o możliwych przyczynach tej jej melancholii i nostalgii. W życiu Toru pojawia się inna kobieta, a w zasadzie dziewczyna - Midori. Midori jest praktycznie przeciwieństwem Naoko, jest pełna życia, wyzwolona. Główny bohater spotyka się z obiema dziewczynami, nie mając wobec tego żadnych oporów. W stosunku do wszystkiego co się wokół niego dzieje, zachowuje dystans, jest spokojny, dojrzały i trudno się w zasadzie doszukać u niego jakichkolwiek uczuć.

Tytułowa piosenka Beatlesów dość dobrze oddaje treść i nastrój książki. Kiedyś miałem dziewczyna, a może powinienem powiedzieć, że ona miała mnie. Pokazała mi swój pokój, czyż nie jest dobry, w  norweskim drewnie? Poprosiła bym został, usiadł gdziekolwiek, rozejrzałem się, lecz nigdzie nie było krzesła. Usiadłem więc na dywanie i cierpliwie czekając na odpowiedni moment, pijąc jej wino, rozmawialiśmy do drugiej, po czym oświadczyła "Czas spać", powiedziała, że rano idzie do pracy i wybuchnęła śmiechem. Odparłem, że ja do pracy nie idę i wpełzłem do wanny, aby się przespać. A kiedy się obudziłem, byłem sam, ta ptaszyna odleciała, więc rozpaliłem ogień, czyż nie jest dobre to norweskie drewno?
To w jaki sposób Toru odbiera wszystko - samobójstwa, kontakty z kobietami przypominające przypływy i odpływy morskie (dziewczyny raz są, raz ich nie ma, oddalają się, znikają to fizycznie, to emocjonalnie), bez większych emocji, z kolei kojarzy się z bardzo spokojną, miarową melodią tej piosenki

Opowieść jest "bardzo ładna", wygładzona, opisy przyziemnych rzeczy niezmiernie malownicze, choć brakuje tu nieco nerwu, czegoś niezwykłego, co pojawia się w innych dziełach autora, a trudno mi oceniać tę książkę w oderwaniu od znanego mi dorobku Murakamiego, bo wiem na co go stać. Niemniej warto było poświęcić trochę czasu na poznanie z jednej strony burzliwego (z uwagi na to co dzieje się wokół), a z drugiej jakże niezwykle spokojnego (z uwagi na to co dzieje się wewnątrz) dojrzewania Watanabe.


_______________________________________________________________
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 52 ksiażki, Trójka e-pik, Literatura w Azji, Z półki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz