piątek, 7 grudnia 2012

"Rzeź bezkręgowców" - Joanna Chmielewska

Lekarz był na miejscu, personel pielęgniarski również i wszelkie ślady wokół zwłok w mgnieniu oka zostały dokładnie zadeptane. Przybyłej w ekspresowym tempie policji o mało szlag nie trafił.
W kwestii informacyjnego okrzyku zeznania brzmiały następująco:
Po pierwsze, osoby, która wrzasnęła przez szparę w uchylonych drzwiach, nikt nie widział.
Po drugie, z pewnością była to osoba ludzka, a nie okaz fauny, na przykład papuga.
Po trzecie, okrzyk brzmiał:
Piskliwie, jakby dyszkant albo dziecko.
Jakiś taki przepity baryton.
Chrapliwe i okropnie krwiożercze. Mściwe!
Stanowczo męski, prawie bas.
Stanowczo damski, mezzosopran, chyba śpiewaczka.
Coś jakby spiżowy dzwon, alarmujący i stanowczy.
Grobowe, ponure, okropne, cmentarne, jakby z zaświatów.
Jakieś takie chichotliwe, głupi dowcip albo, co.
Odkrywcą, ewentualnie nawet sprawcą zbrodni mógł być, zatem każdy, od pijanego ciecia poczynając, a na pani wiceprezes-członkini zarządu kończąc. Pani wiceprezes dysponowała wprawdzie wysokim sopranem, ale pod wpływem stresu mógł jej się trochę głos zmienić. Pani wiceprezes, najzupełniejszym przypadkiem zaplątana akurat w dolnych rejonach budynku na poziomie studiów i obarczona podejrzeniami, zdenerwowała się okropnie i rzeczywiście głos jej się zmienił, tyle, że na nieco wyższy. Prawie można ją było podciągnąć pod „piskliwie, jakby dyszkant". Naturalną rzeczy koleją błyskawicznie zdenerwował się cały zarząd i kłody pod nogi władz śledczych runęły lawiną. Po większej części błotną.

Fragment pochodzi z książki pt. "Rzeź bezkręgowców" autorstwa J. Chmielewskiej wydanej przez wydawnictwo Kobra w 2010 roku.



Joanna Chmielewska, a właściwie Irena Kühn urodziła się 2 kwietnia 1932 w Warszawie. Znana jest przede wszystkim jako autorka powieści sensacyjnych i kryminalnych, a także książek dla dzieci i młodzieży. Z wykształcenia jest inżynierem architektem z dyplomem Politechniki Warszawskiej. Uznawana jest za najpoczytniejszą autorkę zagraniczną w Rosji, gdzie nakład jej powieści już dawno przekroczył 8 mln, więcej niż w Polsce. Sympatię czytelników zyskała dzięki nietuzinkowemu poczuciu humoru.

W "Rzezi bezkręgowców", jak w większości książek autorki, ona sama jest główną bohaterką. Ledwo wróciła z urlopu, już jest podejrzana o morderstwo! Na szczęście w trakcie mordu nie było jej na miejscu, tak więc denat - znany reżyser - nie od jej ręki trupem padł. Ale, ale! Na prośbę koleżanki, Chmielewska ma zdobyć książki niejakiej Ewy Marsz. Tymczasem pojawiają się kolejne zwłoki i jakoś tak dziwnie te morderstwa z Ewą Marsz się naszej bohaterce kojarzą, bo Ewa taka biedna, wokół niej same płazińce, pierścienice, bezkręgowce, pijawki...

Poczucie humoru Chmielewskiej dopisuje od lat wielu, nawet wieludziesięciu. Styl pisania bardzo rozpoznawalny i nie do podrobienia, wywołujący chichoty i parsknięcia to atut wszystkich książek Chmielewskiej. Jeśli ktoś po raz pierwszy dzięki "Rzezi..." zetknie się z twórczością Chmielewskiej, nie powinien narzekać. Ubawi się po pachy. Dla tych jednak, którzy Chmielewską już znają, szczególnie tych, którzy znają dobrze, książka może pozostawiać pewien niedosyt. Przede wszystkim dlatego, że fabuła, trocha mało fikuśna, a Chmielewską stać na pewno na więcej. Książka niestety odstaje od poziomu swych rodzonych sióstr, jak choćby mojego ulubionego dziecka autorki o wdzięcznym imieniu "Wszystko czerwone". Niestety, a może i stety. Gdyby spodziewać się za każdym razem fajerwerków, to w końcu w naszych oczach straciłyby swój blask, nieprawdaż?

______________________________________________________________________
Książkę przeczytano w ramach wyzwań: 52 książki, Z literą w tle, Polacy nie gęsi

1 komentarz:

  1. Nie słyszałam o tej książce, chociaż panią Chmielewską uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń