poniedziałek, 7 stycznia 2013

"Na jagody" - Maria Konopnicka

Ledwo ranne słonko wstało,
Patrzcie tylko, już jest w lesie!
Między sosny idzie śmiało,
Dwie krobeczki w ręku niesie;
Kapelusik wziął czerwony,
Żeby go się bały wrony,
A choć serce mu kołata,
Nic nie pyta! kawał chwata!
– Na bok, tarnie i wikliny!
Dziś są Mamy imieniny:
Niespodziankę Mamie zrobię,
Jagód zbiorę w krobki obie,
Leśna rosa je obmyje,
Paprociany liść nakryje.
Ciszkiem, chyłkiem po polanie
Wrócę, zanim Mama wstanie,
No, i będzie niespodzianka:
Dar od boru i od Janka!


Fragment pochodzi z książki pt. "Na jagody" autorstwa M. Konopnickiej wydanej przez Wydawnictwo SPES w 2010 roku.

Maria Konopnicka urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach, zmarła 8 października 1910 roku we Lwowie. Używała licznych pseudonimów jak Jan Sawa, Marko, Piotr Surma, Jan Waręż. Debiutowała w 1870 w piśmie „Kaliszanin”. Od 1875 pisała wiersze, nowele, artykuły, recenzje i przekłady, które ukazywały się w prasie wszystkich zaborów i na emigracji. Po 1890 przebywała w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i we Włoszech. Współorganizowała protest światowej opinii publicznej przeciw pruskim represjom wobec dzieci polskich we Wrześni i ustawom wywłaszczeniowym w Wielkopolsce. W 1903 w 25-lecie pracy literackiej otrzymała w darze od narodu dworek w Żarnowcu. Znaczną część jej obszernego dorobku stanowią utwory nowelistyczne. W twórczości tej poruszała, zgodnie z wymogami realizmu pozytywistycznego, kwestie nierówności i niesprawiedliwości społecznej, niedolę chłopską, sprawy związane z prześladowaniami narodowymi i religijnymi. Jest autorką słynnej „Roty”, jednego z najsłynniejszych wierszy narodowych. 

"Na jagody" to, jak zapewne wszyscy przypominają sobie z wczesnych lat szkolnych, krótki utwór wierszowany opowiadający historię Janka, który wybrał się o świcie poszukać jagód na imieniny mamy. Rozglądając się za owocami dostrzegł Krasnoludka, który okazuje się być Jagodowym królem i wprowadza Janka do swojego jagodowego królestwa pełnego czarów i dziwów.

Z góry muszę się przyznać, że pozytywizm nie należy do moich ulubionych nurtów w literaturze, powiem nawet, że jest tym najmniej ulubionym, a nawet jak się zastanowić - nielubianym. Staram się nie traktować autorów pozytywistycznych po macoszemu, ale jestem tylko człowiekiem i trudno mi z własnej woli sięgać po coś, co na samą myśl o tym wywołuje u mnie nerwowe wzdrygnięcia. Jednak czym innym są przepełnione żalem i bólem nowele, a czym innym utwory dla dzieci. 

Całkiem niedawno czytałam "Podróż w krainę drzew" Le Clezio - też dla dzieci, też o tajemnicach kryjących się w lesie. Jednak Le Clezio nie udało się nawet w małym ułamku wprowadzić takiego klimatu, który przepełnia utwór Konopnickiej. Konopnicka miała sześcioro dzieci, miała zatem dla kogo pisać i robiła to z wdziękiem i fantazją. "Na jagody" przepełnione jest niesamowitym klimatem, ciepłem. Autorka malowniczo ukazuje przygody Janka w lesie, w sposób, który dzięki właściwej interpretacji z pewnością spodoba się dzieciom, a jeszcze bardziej dorosłym, tęskniącym za okruchami dziecięcej beztroski i głowy pełnej marzeń.

_________________________________________________________________________
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań: 52 książki, Z literą w tle, Polacy nie gęsi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz